Nie tylko fish & chips?

Zdaje się, że jeszcze 15 lat temu nowozelandzcy kucharze nie mieli specjalnie wiele do zaoferowania. Jak donoszą źródła, kuchnia Nowej Zelandii wywodziła się bezpośrednio z kuchni brytyjskiej, a najpopularniejszym daniem były (co za zaskoczenie) fish&chips. Miejmy nadzieję, że te czasy już za nami, a liczni imigranci z Azji i południowego … Continue reading

Kaikorua

Nie napisałam o najlepszym – w Kaikourze oprócz delfinów i wielorybów, których wszelako się nie je, są rewelacyjne restauracje. To zjawisko raczej w Polsce nie występuje – mały nadmorski kurorcik, nierzucające się w oczy skromne budyneczki, a w środku jedzenie na najwyższym poziomie. No więc w pierwszy wieczór w Kaikourze … Continue reading

Amisfield

Wreszcie udało się nam trafić do miejsca, które zasługuje na opis w rubryce „Kulinaria” (jak wiadomo, bardzo opiniotwórczej). Miejsce nazywa się Amisfield i leży miedzy Queenstown a Arrowtown, nad jeziorem Hayes, w okolicy przypominającej Toskanie albo Prowansje – łagodne pagórki, pełne słońce, winnice, pola lawendy. Amisfield to właściwie winnica (i to … Continue reading

Orientalistyka stosowana

Ponieważ po pierwsze do NZ przyjeżdża dużo azjatyckich (a konkretnie japońskich) turystów, a po drugie jest tu chyba niemało imigrantów z Azji, można na szczęście odpocząć od cholernych fish & chips (wymawiać należny „fasz end czaps”) w orientalnej restauracji. Wczoraj na przykład byliśmy w japońskiej restauracji Minami, podobno najlepszej w … Continue reading