Kalifornia

 :: Dziennik ::
 Kulinaria
 Mapa
 

 Galeria

 Zdjęcia stare i nowe
 

 Krótkie wypady

 Węgry
 Bruksela
 Mediolan
 Macedonia
 Irlandia
 Kraj Basków
 Słowenia
 

 Turcja/Iran

 Dziennik
 Kulinaria
 O Iranie
 Mapa
 

 Wietnam/Malezja

 Dziennik
 Kulinaria
 Mapa
 Nasze plany
 

 Kanada

 Dziennik z BC
 British Columbia
 Mapa
 Plany
 Nomeansno
 

 Nowa Zelandia

 Dziennik z NZ
 Kulinaria
 Mapa
 Zwierzęta
 Dobre rady Homika
 Co zobaczymy?
 NZ - almanach
 

 Azja Płd.-Wsch.

 Dziennik z Azji
 Kulinaria
 Dobre rady Homika
 Mapa
 

 Linki

 Ciekawe strony
 

 Szukaj w newsach

 






San Francisco z bliska 19.10.2009 5:20 GMT+1
San Francisco wciaga. Choc na pierwszy rzut oka robi wrazenie brudnego i zapuszczonego miasta, to nie nalezy sie tym zrazac. Kloszardzi obsiedli centrum miasta, ale na szczescie sa tez inne dzielnice;) The Mission, gdzie chyba czesciej slychac hiszpanski, niz angielski; Russian Hill i Nob Hill - jak sama nazwa wskazuje polozone na wzgorzach, z porzadnymi (choc oczywiscie wciaz drewnianymi...) domami; jest dzielnica finansowa wygladajaca jak kazda dzielnica finansowa w duzym miescie; jest wybrzeze rybacko-turystyczne, jest Chinatown (ponoc najwieksze na swiecie, ale w Ameryce wszystko jest najwieksze na swiecie). Jest dzielnica typowo handlowa, jest tez de facto zagospodarowywany na nowo obszar starych magazynow i warsztatow, gdzie powstaja nowoczesne muzea i budynki rzadowe. No i jest ogromny Golden Gate Bridge, ktory mozna ogladac z niezliczonej ilosci perspektyw. Sa tez stare tramwaje zasuwajace po stromych uliczkach Frisco - przejazdzka nimi to punkt obowiazkowy, chociaz na niektorych trasach zakrawa to na straszna cepelie. Nam najbardziej podobaly sie polozone nie w scislym centrum okolice ulicy Hayes, gdzie mieszaja sie designerskie (nie mam tu na mysli designerow wloskich, ani francuskich, lecz maloskalowych lokalnych, jak na przyklad ten) butiki, sklepy plytowe, bary i nowoczesne restauracje. Niedaleko jest tez czesto fotografowany (i niestety przyciagajacy turystow) Alamo Square:



Z rzeczy bardziej kulturalno-naukowych zwiedzilismy muzeum nauki (Academy of Science), gdzie najwiekszymi atrakcjami są ogromne akwaria, czteropietrowa "palmiarnia" z lasem deszczowym (z motylami, ptakami i w ogole!) i planetarium. Planetarium, jak planetarium - technicznie nawet zaawansowane, ale do tego wszystkiego jak zwykle nawalnica slow w stylu wykladu dla nie do konca rozwinietych dzieci.

A w ramach poznawania zycia duchowego Amerykanow zagladnelismy do stojacej na jednym ze wzgorz katedry sw. Marii. Budynek z lat osiemdziesiatych przypomina z zewnatrz nasz koscioly z tamtych czasow (nowohucka Arka?), a w srodku wyglada tak:



Mamy nawet kilka odkryc czysto kulinarnych, ktore pozwalaja nam miec nadzieje, ze ten narod wyjdzie jeszcze na ludzi i zarzuci barbarzynskie obyczaje typu podawanie ziemniakow na sniadanie (powszechne), czy popijanie glownego dania kawa z ekspresu przelewowego (podpatrzone w jednogwiazdkowej restauracji z przewodnika Michelin). O tych odkryciach i pewnie wiecej o amerykanskiej kuchni Ania napisze pewnie cos wiecej w najblizszych dniach.

Blog zrobil sie tymczasem nieco offline'owy, zdjecia pojawiaja sie z opoznieniem, szwankuje mozliwosc dodawania komentarzy - ale nad wszystkim obiecuje popracowac zaraz po powrocie. Minelo niecale poltora tygodnia, a nam sie wydaje, ze duzo wiecej, bo tyle w tym czasie zobaczylismy. Dlatego bedziemy mieli o czym pisac jeszcze przez jakis czas:)



KOMENTARZE (0):

Imię lub Pseudonim:

CAPTCHA Image Tekst z obrazka
Zmień obrazek
Content Management Powered by CuteNews

© hominski.net 2005-2010
wejść od 29.01.05