Soba

Jesteśmy w Kushiro – mieście we wschodnim Hokkaido, wielkości mniej więcej Rzeszowa. Przyjechaliśmy tutaj na kilka godzin, bo stacjonujemy w pobliskiej wsi Tsurui, gdzie oglądamy japońskie żurawie i słuchamy gwiżdżących całymi nocami jeleni (excusez le mot) sika, które wpadły w jakiś godowy szał. A skoro o szale mowa, to jesteśmy … Continue reading

Słodycze w Japonii

Kulinarna odmienność Japonii i Europy nigdzie moim zdaniem nie ukazuje się tak ewidentnie, jak w słodyczach. Potwierdza się moja teza, że do robienia dobrych deserów potrzebna jest skłonność do dekadencji, poszukiwanie przyjemności aż do granic perwersji i autodestrukcji, barokowy nadmiar i pochwała dążenia jednostki do hedonistycznego przesytu. No i powiedzmy … Continue reading

Dziwne – tofu, a dobre…

Nigdy nie sądziłam, że pochwalę jakąś potrawę z tofu, ale jak widać pobyt w Japonii potrafi zmienić optykę nawet w aż tak, wydawałoby się, fundamentalnej kwestii. Otóż w ramach naszego planu wyszukiwania coraz to nowych rodzajów jedzenia trafiliśmy w Nara, wśród małych uliczek pełnych starych drewnianych domków, na malutką restaurację Kondou … Continue reading

Kaiseki i shojin ryori

Kaiseki dla kuchni japońskiej jest tym samym, co haute cuisine dla zachodniej – wszystko lokalne, sezonowe, najwyższej jakości, w małych, ale za to licznych porcjach. No i musi być oczywiście drogo, bo inaczej by nie smakowało. Jeśli chce się zakosztować prawdziwego kaiseki, należałoby zakwaterować się w ryokanie, czyli tradycyjnym japońskim … Continue reading