w jeden z majowych weekendow wybralem sie do Brukseli. dwa dni szybko zlecialy na konsumpcji piwa roznej masci...
w Brukseli bylem w piatek o 21, dostalem sie z lotniska do miasta i zdazylem jeszcze wypic po kufelku Chimay oraz niezidentyfikowanego piwa o smaku cytrynowym. spalem u kolegi, a raczej u kolegi z rodzina w postaci zony oraz trzech corek. dziewczeta z wlasciwym sobie uporem wlazily na glowe zarowno rodzicom, jak i mi...
w sobote zwiedzilem maly browar Cantillon, gdzie zdegustowalem nastepujace gatunki piw: Lambic, Gueuze (mieszany z trzech Lambic o roznym wieku), Kriek (Lambic z rozbeltanymi wisniami), Faro (Lambic dosladzany karmelem).

potem w drodze na lunch spotkalismy gay pride parade, a nastepnie przystapilismy do konsumpcji piw Vedett, Duvel, oraz Orval. wieczorem bylem na koncercie. bylo fajnie, w zespole Two Pin Din gra byly gitarzysta Nomeansno, zamienilem z nim kilka slow - wyjatkowo mily czlowiek:) jesli chodzi o degustacje, to tylko Jupiler oraz La Chouffe, ale za to duzo:)
w niedziele pospacerowalem sie po Brukseli (juz sam), wypilem Hoegaarden, zjadlem lunch w restauracji marokanskiej, wypilem Chimay Rouge, a nastepnie poszwendalem sie po miescie, zjadlem jeszcze frytki z majonezem (pycha), pojechalem na lotnisko, gdzie bylem troche za wczesnie, wiec moglem sprobowac jeszcze Stella Artois oraz Leffe Blond. wrocilem w niedziele wieczorem.
jak widac, dosc owocnie. aha, pomimo ogromnej ilosci roznych trunkow, wolumenowo nie wygladalo to jakos strasznie, bo w browarze nalewali tylko kapke, a w knajpach sprzedaja piwo w szklankach 0,25.
w poniedzialek palil sie budynek Komisji Europejskiej, a ja wieczorem bylem na spotkaniu bylych pracownikow DM Magnus, niestety byl tylko Zywiec... |