Warszawa – Pekin – Sapporo

Zaczęło się od zapowiadanych na niedzielę (dzień naszego przylotu) w Tokio opadów deszczu. Prognozowane 15 centymetrów to 1/10 całorocznej dawki opadów. LOT opóźnił więc wylot z Warszawy o cztery godziny, by przeczekać ulewę, co w naszym przypadku oznaczało, że nie zdążylibyśmy się przesiąść na samolot do Sapporo (bo od Hokkaido zaczynamy nasz wyjazd). Alternatywą okazał się lot przez Pekin z przesiadką na samolot Air China już do Sapporo. Półtorej godziny na lotnisku w stolicy Chin – wydawałoby się, że wystarczy, przecież w Dusseldorfie wystarcza 40 minut… Nie mieliśmy więc większych obaw wyruszając w drogę.

Samolot nabrał jednak po drodze piętnastominutowego opóźnienia i na przesiadkę zostało nam 75 minut. A tu kontrola paszportowa – 30 osób do jednego okienka. Kontrola bezpieczeństwa – 40 osób przed nami, w dodatku do listy zakazanych przedmiotów, które należy wyciągać z bagażu na tackę dochodzą w Chinach ładowarki i wszelkie kable, a nawet automatyczny ołówek, co wydłuża proces. Na koniec kilkusetmetrowy trucht na koniec terminala, do jednego z ostatnich stanowisk, i wchodzimy na „last call” do samolotu, martwiąc się tylko o bagaż. Obawy zmniejszają się jednak z czasem, bo samolot stoi i stoi, rusza dopiero pół godziny później. Na pewno zdążyli.

A jednak nie zdążyli. W Sapporo przy taśmach z bagażem czeka pani z moim nazwiskiem na kartce i mówi smutnym głosem, że jednak się nie udało. W sumie mało nas to dziwi, biorąc pod uwagę bałagan, jaki widzieliśmy w Pekinie… Plecak ma dolecieć jutro, a my z bagażem podręcznym, cienkimi kurtkami i bez parasoli ruszamy w miasto, gdzie temperatura właśnie spadła do 5 stopni, zacina śnieg z deszczem, a na ulicach zalega na wpół roztopiona breja. Jednak dość szybko udało się znaleźć pocieszenie w postaci ramenu, ogromnych grillowanych krabów, a także napitku w lokalu firmowym destylarni Nikka:

Na szczęście dziś pogoda była już o niebo lepsza, więc kilka godzin w oczekiwaniu na zgubę spędziliśmy spacerując po Sapporo i spędzając czas w sposób typowy dla lokalnej populacji, tj. oglądając i fotografując takie widoki:

One thought on “Warszawa – Pekin – Sapporo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>