Singapur i powrót do domu

Po niemal trzech tygodniach w Birmie trzy spędzone bez pośpiechu dni w Singapurze miały pozwolić nam ostatecznie naładować akumulatory przed powrotem do kieratu, tfu, chciałem powiedzieć do kraju. I rzeczywiście, spędziliśmy ten czas bez specjalnego pośpiechu, włócząc się bez specjalnego celu po rożnych dzielnicach.

Nie obyło się bez obserwacji socjologicznych, czy raczej pseudosocjologicznych. Moim zdaniem Singapur coraz bardziej staje się gigantycznym centrum handlowo-rozrywkowym. Nie miastem, po prostu centrum wydawania pieniędzy. Poprzednio, ani w 2005 roku, ani w 2008, nie widziałem tego aż tak dobrze. WSZYSTKO podporządkowane jest wydawaniu pieniędzy, najlepiej przez obywateli innych państw (dzięki temu bilans obrotów bieżących wygląda dobrze, a rezerwy walutowe rosną!). Hotele – coraz wyższe, bardziej ekskluzywne i droższe. Centra handlowe – coraz obszerniejsze i połączone podziemnymi pasażami. Bary i restauracje – coraz droższe. Do tego centra „rozrywkowo-rodzinne”: wyspa Sentosa – swoiste centrum plażowo-naukowe (o ile można tak to nazwać); kompleks dziennego i nocnego zoo rozbudowywany własnie o „wodne zoo”; rok temu zbudowali nawet coś na kształt London Eye i nazwali to Singapore Flyer – potężne, o wysokości 150 metrów koło kreci się przez cały dzień i pół nocy dostarczając chętnym widoku z góry na całe miasta – za jedyne 30 tutejszych dolarów. 

Może to znużenie kapitalizmem, może „kryzysem”, ale już drugiego dnia mieliśmy wszystkiego dość i uciekaliśmy poza centrum. Tanjong Pagar – ta dzielnice odwiedziliśmy już kiedyś, chińszczyzna + mała uliczka rozrywkowa gdzie akurat obchodzono coś na kształt orleańskiego karnawału. Kampong Glam – dawna dzielnica muzułmańska, obecnie centrum sprzedaży dywanów + miejsce alternatywnych knajp, z których połowa wywiesza plakaty nawołujące do nie sprzedawania alkoholu w dystrykcie, a druga polowa sprzedaje tenże alkohol. I w końcu Katong, najmniej turystyczna z nich trzech, dzielnica starych shophouse’ów, czyli dwupiętrowych domów z warsztatami / sklepami / punktami usługowymi na parterze i mieszkaniami na pietrze. Pewnie jeszcze 5 lat i zaczną ten Katong zabudowywać apartamentowcami, bo centra handlowe już się zaczęły tu pojawiać…

Lecąc do Birmy widzieliśmy wszędzie reklamy airshow, które miało odbyć się własnie w weekend, kiedy wracaliśmy z Birmy. Kupiliśmy wiec bilety i udaliśmy na teren wystawienniczy kolo lotniska Changi. Na okres pokazów lotniczych zatrzymano ruch samolotów pasażerskich na lotnisku. I słusznie, bo to, co wyprawiali piloci (głównie wojskowych) samolotów naprawdę przyprawiało o ból głowy, względnie mdłości. Beczki, korkociągi, przeloty wielkim transportowcami na niskiej prędkości – publiczność (zdyscyplinowana, jak to zwykle w Singapurze) piszczala z uciechy, a następnie grzecznie udała się do domów. Z tego, co zauważyłem, po koncertach (na których trudno o żywiołowe zachowania) tez z reguły karnie udają się do domów. Inna reakcja pewnie podlega surowej karze, podobnie jak żucie gumy, używanie papierosów elektronicznych itp…

Czy wiec Singapur jest fajny? Pewnie tak, skoro coraz więcej ludzi (nie tylko Azjatów, ale i Europejczyków, Australijczyków) chce tu mieszkać i pracować. Jest schludnie, czysto, przestronnie, bezpiecznie. Ale czy nie za bardzo? Dla mnie tak, można się udusić w tym sosie. Osobiście wole Niemcy, gdzie z jednej stronyOrdnung muss sein, ale tez nikt nie będzie miał pretensji, gdy pociągasz piwo z butelki w metrze. No i koszty – z pewnością do przełknięcia przez zarabiającego na miejscu wykształconego Singapurczyka, ale coraz wyższe nie tylko dla mniej kwalifikowanych mieszkańców, ale i dla wizytujących to państwo Europejczyków…

Dość tego biadolenia, wracamy do Polski. Nie po to, żeby usiąść na tyłku. Kraków, Bielsko, Warszawa, Bydgoszcz, Poznań – to plan na najbliższe trzy dni. Stambuł, Eindhoven, Frankfurt, Sztokholm, Miami, Nowy Jork – to następne dwa miesiące. Nie ma lekko;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>