Wielkanoc w Belgii

Wielkanoc roku 2011 spędziliśmy jak zwykle na sposób mało tradycyjny, tj. nie na łonie rodziny. Aby jednak tradycji stało się zadość, od stołu nie stroniliśmy. Oto krótki zapis tego, gdzie byliśmy, co tam jedliśmy i piliśmy.

ANTWERPIA. Raczej tłoczne miasto z mega-turystycznym centrum i chyba fajniejszymi jej handlowymi obrzeżami. Nie mówimy tu oczywiście o handlu diamentami, ale o modzie, bo z tego słynie Antwerpia. Jest nawet muzeum mody. Jest i ulica ze sklepami z używanymi meblami, Klosterstraat. O mało co nie kupiliśmy sobie sześciu niebieskich Jacobsenów:

krzesła

Invincible dawniej Gin Fish, Haarstraat 9
Gin Fish był podobno super restauracją, a Invincible tylko udaje super restaurację, a jest do niczego. Mucha w oliwie powinna była dać nam do myślenia, ale niestety zorientowaliśmy się dopiero dwie godziny później przy ciepłym grudkowatym i pozbawionym smaku kremie brulee.

Caffe Internazionale Caffe & Pastrami, Volkstraat 21
Nowoczesna knajpka w lekko żydowskim klimacie z kanapkami z pastrami, kawą itp.

Podobno fajna jest tez Hungry Henrietta, ale była akurat zamknięta na święta.

GANDAWA. Zupełnie inny klimat (nie chodzi o pogodę, ta była wyśmienita przez cale 5 dni!). Miasto studenckie, ze wszystkim tego zaletami i wadami. Skupiając się na zaletach: największa w Europie starówka wyłącznie dla ruchu pieszego i rowerowego pozwala odpocząć od spalin, snująca się przez miasto rzeka z wieloma kanałami tworzy wiele przyjemnych zakamarków, no i ogólny klimat luzu i braku pospiechu.

George’s Seafood
W starym stylu, duszne i mało ciekawe, za to wejdzie do historii jako pierwsze miejsce, w którym podano nam tyle różnych gatunków krewetek, że nie dojedliśmy.

Pakhuis
Nowa restauracja z fajnym industrialnym wystrojem, dosyć pomysłowe menu, szybka obsługa, duże porcje, ale bez żadnego kulinarnego wyrafinowania.

BRUKSELA. Właściwie tylko przejazdem, poza tym już uprzednio zeksplorowana, o czym można przeczytać w poprzedniej notce. Wiec tym razem lakonicznie.

Viva M’Boma
Jeżeli w warszawskiej Piątej Ćwiartce myślą, że podając podroby idą po bandzie, to zapraszamy do Viva M’Boma, Vlaamsesteenveg 17 – carpaccio z krowiego wymienia i smażone baranie jądra to tam norma.

BRUGIA. Odwiedzimy ja kiedy indziej.

Jak widać wiodło nam się tym razem ze zmiennym szczęściem, ale ogolny wynik był pozytywny! Pewnie dlatego, ze Belgia daje okazje do korzystania z kulinarnych przyjemności nie tylko w restauracjach, ale i w barach, czy na ulicy:

GOFRY. Słodkie karmelowe gofry podawane z bitą śmietaną, czekoladą, owocami itp. – dla dzieci PRL-u wychowanych na mało słodkich gofrach z rozwodnionym dżemem śliwkowym trochę za bogato.

MULE. Ha! Nie jedliśmy muli! Co za niedopatrzenie! Ale wiadomo – emaliowany garnek z pokrywką, a pod pokrywką mule w różnorakich aromatycznych sosach. Do tego frytki, to akurat trochę bez sensu, bo frytki są mało nasiąkliwe i w takim razie rodzi się pytanie co z sosem?

FRYTKI. Frytki – grubo krojone i o różnej jakości, od bardzo smacznych do napęczniałej od podejrzanej konduity frytury obskury (sic!).

CZEKOLADKI. Leonidas i Godiva to tandeta dla turystów i dlatego jest wszędzie. Trochę wyżej plasuje się Neuhaus i Daskalides. Ale jeśli chce się czegoś naprawdę dobrego, należy się udać do sklepu Pierre Marcolini. Chociaż tak naprawdę belgijska czekolada jest mocno przereklamowana, a najlepszą czekoladę robi Artisan du Chocolat z Londynu. Kto by pomyślał.

PIWO. Odwrotnie, niż z czekoladkami. Tutaj Belgowie przodują. Ilość gatunków przytłacza, a jakość powala. Najlepiej próbować w barach, gdzie oprócz kilku gatunków lanego piwa mają z reguły kilkadziesiąt innych, zabutelkowanych i schowanych w lodówce. Jeśli komuś kilkadziesiąt to za mało, to w Het Waterhuis Aan De Bierkant w Gandawie maja prawie dwieście.

JENEVER. Czyli beneluksowy gin. Nie żeby jakiś mega-smaczny trunek, ale fajnie jest usiąść wieczorem w jenever cafe i wybierać spośród stu rodzajów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>