The Trappist

Zaraz obok Tamarindo (o którym wierni czytelnicy niniejszej opiniotwórczej rubryki już wszakże czytali), pod adresem 460 8th Street, znajduje się The Trappist czyli mały, ale świetnie zaopatrzony pub z ponad 20 piwami z beczki i wielokrotnością tej liczby w butelkach.

Właściwie po przekroczeniu jego progu można poczuć się jak w Belgii albo Holandii – typowy bar z piwem, umiarkowany gwar nie przeszkadza, długa lada, a na niej z 10 kijów do piwa beczkowego (+ jeszcze drugie tyle w drugiej sali…). I co to za piwa! Żadnej komercyjnej tandety, około połowy karty to prawdziwe piwa belgijskie! Do tego – co często spotyka się w mających większe ambicje lokalach amerykańskich – niemały wybór rodzimych produktów wysokiej jakości, produkowanych tradycyjnymi metodami, w lokalnych, często rodzinnych firmach – w tym wypadku browarach. ;)

Jako zatwardziałemu fanatykowi piw górnej fermentacji, nie trzeba było mi wiele więcej. Przez dwa dni przesiedzieliśmy w The Trappist chyba ze cztery godziny i spróbowaliśmy wielu gatunków. Z najbardziej oryginalnych i smacznych zarazem (bo to wcale nie musi iść w parze) muszę wspomnieć o piwie Temptation z Russian River Brewing Company w Santa Rosa. Jasne ale „starzone” jest w beczkach po chardonnay przez 12 miesięcy (do beczek dodaje się jeszcze nieco drożdzy Brettanomyces. Wyszło z tego coś pomiędzy piwem, a winem – w dodatku zarazem słodkie, kwaśne i owocowe. Jak widać czytelnicy Beeradvocate.com też się zachwycają :) 

Oferta piw beczkowych ciągle się zmienia. Przewijając katalog Trappist’a w dół można przeglądnąć całą litanię opróżnionych tam beczek z piwem – czyż nie brzmi to lepiej, niż nasz nudny i zawsze dostępny Żywiec?

Jeśli komuś (co mało prawdopodobne) nie wystarcza ponad 20 gatunków piwa z beczki, jest jeszcze kilkadziesiąt rodzajów piw butelkowych. Naprawdę rzadkich – nawet w Europie. Szczególnie ucieszyła mnie dostępność piwa lambic z browaru Cantillon w Brukseli, który odwiedziłem nie dalej jak pół rok temu! No ale z lambikiem poczekam do następnej wizyty w Belgii.

Ofertę piwną uzupełnia kilka przekąsek – prostych ale w świetnym gatunku. Plasterki dojrzewającego salami z kaczki, rillettes z gęsi, sery, krakersy, coś w tym rodzaju, tylko żeby przegryźć coś do piwa.

Jak dla nas to coś w sam raz – oryginalne, bez chłamowej tandety, ale też bez snobistycznego nadymania się. Wraz z Tamarindo i cotygodniowym, piątkowym targiem The Trappist lokujemy na liście punktów obowiązkowych dla odwiedzających Oakland!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>