NOPA

Z tymi gwiazdkami Michelina to jest proszę państwa trochę taka kicha, że one wcale nie muszą oznaczać, że sobie człowiek mianowicie dobrze zje. Stałym czytelnikom opiniotwórczej rubryki kulinarnej znany jest chociażby przypadek trzygwiazdkowego Martina Beratasegui z Kraju Basków i jego puddingu z – niech go piekło pochłonie! – jeżowców.

Dlatego czasami znacznie większą frajdą jest przypadkiem trafić w obcym mieście na miejsce, o którym się przedtem nic nie słyszało, ale za to wygląda zachęcająco i potem okazuje się największym hitem wakacji. No i tak właśnie było z Nopą. Szliśmy sobie mianowicie na koncert najwybitniejszego zespołu wszechświata tj. Nomeansno, a tu nagle na rogu Divisidero i Hayes wielka szyba, a za nią pełno ludzi je, pije, rozmawia i ogólnie najwyraźniej świetnie się bawi. Duże wnętrze, w środku chyba ze sto kilkadziesiąt osób, drewniane duże stoły, imponujący bar. Czytamy na drzwiach – Nopa. Więc stwierdzamy, że teraz co prawda nie ma czasu ale trzeba będzie tu wrócić.

Wracamy po 2 dniach bez rezerwacji, w środku aż się kłębi od ludzi, ale to żaden problem – tradycyjnie wysyła się nas do baru na drinka, w międzyczasie miejsce się jakoś znajdzie. Karta drinków, jak to tutaj zwykle bywa, powala, kompetentni barmani uwijają się jak w ukropie. Jako potulne Polaczki jesteśmy klientami idealnymi – zamawiamy 2 najbardziej cudaczne drinki z karty i grzecznie je sobie pijemy z minami wniebowziętych alkoholików, ale na przykład koło nas pani o urodzie Lucy Liu każe sobie przynosić już trzecie wino do spróbowania i dalej jest niezadowolona. Ja bym już takiej lutnęła ale barman chyba jest przyzwyczajony bo dalej przynosi i opowiada farmazony o charakterze i stylu kolejnego wina – tutaj uwielbiają takie certolenie się, to pewnie uchodzi za bardzo europejskie…

Nie mija pół godziny i jest już miejsce – jestem pełna podziwu dla organizacji, bo w dużej knajpie jest naprawdę dziki tłum, a menedżerka bezbłędnie wyłuskuje nas przy barze i prowadzi do stolika. Jest już naprawdę późno, po 22, ale frekwencja nadal dopisuje. W karcie proste potrawy przyrządzone z bajerami – specjalnością jest tu organiczne jedzenie przyrządzone na opalanym drewnem grillu, podane z zaskakującymi i apetycznymi dodatkami. Ponadto Nopa jak wiele obecnie miejsc w Kalifornii stawia na lokalne produkty, informowanie o swoich dostawcach, wyszukiwanie dobrej jakości i tak dalej. Na stronie internetowej restauracji można na przykład poczytać sobie, skąd biorą warzywa, skąd mięso, a skąd amerykański niskonakładowy dżin, który można znaleźć w barze. To fajnie że nie jest anonimowo i supermarketowo.

Żeby już nie trzymać w potwornym napięciu spragnionych informacji czytelników, powiem, że Homik jadł rozpływające się w ustach jagnięce giczki podane z polentą i karmelizowanymi szalotkami, a ja wspaniałego kurczaka – wiem, wiem, brzmi jak efektowny oksymoron, kurczak to nuda dla drobnomieszczaństwa, ale to było coś co miało wszystkie kurczaki pod sobą! Mięciutkie, soczyste, delikatne, z chrupiącą złocistą skórką, nafaszerowane ziołami które nadały całości delikatny aromat. Do tego była sałatka z przypieczonej dyni, zrumienionych orzechów laskowych i ostrego winegretu. Pycha. Aha, menu zmienia się tam często więc za każdym razem traficie na coś innego ale wszystko zostanie w klimacie. I oczywiście na pewno będzie jakiś burger deluxe!

A na deser Homik zjadł krem brulee z dodatkiem aromatycznego miodu – boski smak i bogata kremowa konsystencja, to był topowy deser wyjazdu. Ja jadłam ciepłe ciasto z gruszkami i kardamonem pieczone „upside-down” tzn. gruszki na dole a na to ciasto biszkoptowe, a podaje się na odwrót i gruszki są karmelowe i zrumienione. Do tego mascarpone. Pyszne ale nie przebiło kremu brulee.

Jednym słowem – Nopa jest super. Idźcie do Nopy. Spodoba się każdemu. Jeśli odwiedzicie Nopę i się wam nie spodoba to już zostaje tylko lekarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>