Wieloryby, delfiny i inne

Począwszy od fiordów, przez Dunedin uciekamy przed złą pogodą – wczoraj wydawało się, że nam się to udało, ale jednak tylko na chwilę. Dotarliśmy do Kaikoury, jakieś 200 km na północ od Christchurch i zarazem ponad 500 km od Dunedin – dystans do pokonania w 6,5 godziny na niezłych drogach w tej części wyspy. Nota bene Nowa Zelandia to chyba jedyny kraj z grupy OECD, gdzie nie ma autostrad :)

Wczoraj pogoda była, dziś już nie, a szkoda, bo chcieliśmy płynąc oglądać wieloryby i delfiny, i porobić fajne zdjęcia. Ostatecznie popłynęliśmy, ale zdjęcia wyszły słabo. W dodatku znów wkroczyliśmy w krainę kiepskiego internetu i na zdjęcia będziecie musieli trochę poczekać ;(

Kaikoura to dawny ośrodek wielorybniczy, chamy polowali na te wieloryby i normalnie je zjadali. Dziś zarabiają na wożeniu turystów szybkimi łodziami w miejsca, gdzie własnie na 10 minut wyłonił się z głębi wieloryb (po angielsku nie wiedzieć czemu sperm whale…) i można mu zrobić zdjęcia, najlepiej wtedy, gdy się spektakularnie zanurza od niechcenia zarzucając ogonem.

Z kolei do Japończyków tłukących te biedne ssaki w celach rzekomo naukowych mają stosunek mocno, delikatnie mówiąc, krytyczny. W każdym razie wieloryb to fajne zwierze, mam nadzieję, że któreś z 40 słabo naświetlonych zdjęć wyszło…

Na delfiny się nie poluje, a pływają ich tu cale chmary – najpopularniejsze są dusky dolphins, nie wiem jak to po polsku. Więc z kolei inna firma odziewa chętnych w ciepłe pianki, wywozi na ocean parę kilometrów od brzegu i wrzuca do wody ze sprzętem do snorkelowania. Muszę powiedzieć, ze było to niezłe – kilka razy delfiny przepłynęły pode mną na wyciągniecie reki, raz było ich chyba ze dwadzieścia w jednym stadzie. Oprócz tego (już bardziej z łodzi, niż z wody) można oglądać, jak brykają, skaczą, kręcą salta. Super – i znowu szkoda, że pogoda nie dopisała.

W odpowiedzi na pytania zadawane drogą mailowa informujemy, że diabła tasmańskiego nie widzieliśmy i zapewne nie zobaczymy :)

Jeśli chodzi o dalsze plany to jutro jedziemy do Picton, gdzie zostawiamy samochód i przeprawiamy się promem na Wyspę Północną, do Wellington. Kolejne kilka dni spędzimy w górach, wśród aktywnych wulkanów i gejzerów. Pamiętam o zdjęciach, podeśle przy najbliższej sposobności.

Wieloryb

Wieloryb

One thought on “Wieloryby, delfiny i inne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>