Pasza w Bangkoku

W Bangkoku wygląda na to, że je się wszędzie. Na ulicy, w sklepie, na krawężniku, pod świątynią, i ogólnie gdzie popadnie. Większość barów to takie małe stoiska na ulicy, gdzie można zjeść na miejscu albo też dostać paszę na wynos w plastikowym worku, z którego się je.

Do jedzenia są różne rodzaje curry w mleku kokosowym, potrawki z mięsa i warzyw, na przykład z małymi bakłażanami, do tego ryż. Albo makaron z różnymi śmieciami zawinięty bardzo sprytnie w bardzo cienki omlet. Pełno też jest małych szaszłyczków z różnych rzeczy – ochłapów mięsa, skrzydełek kurczaka, kawałków kałamarnicy, pulpecików rybnych i tak dalej.

Do picia jest świeżo wyciskany sok z mandarynek, po prostu pyszny. Sprzedają go w małych buteleczkach ustawionych w skrzyni z lodem. Albo małe kokosy, które trzymają w lodzie i na bieżąco przekrawają i podają z rurka, przy użyciu której wypija się ze środka słodki i śmierdzący płyn, który smakuje Homikowi.

Dzisiaj jadłam też małe jajka przepiórcze usmażone jak sadzone, podane w dużej ilości z sosem sojowym. W zasadzie można by wymieniać godzinami, bo w Bangkoku jedzą wszyscy, wszędzie, cały czas i wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>